czwartek, 17 września 2015

Część 2...Inne życie?

No to co...kolejna część mojego opowiadania.. ;) Miłego czytania. :)



Zamyślona biegła przed siebie. Prawie nic nie widziała, bo jej oczy były całe we łzach. Nie mogę tutaj dłużej zostać- pomyślała. Miała rację, była już 17-letnią dziewczyną, która nie była pewna co chce robić w życiu. Wszystkie jej plany krążyły zawsze wokół Szymona. Chciała z nim  wyjechać za granicę i pracować. Lecz teraz nie miała już nic. Dotarło do niej, że te plany nigdy się nie zrealizują, a w życiu musi coś robić. Muszę iść na studia, ale nie tu… może Londyn?- rozmyślała. Znała biegle j. angielski, więc to mogło się udać. Wróciła do pustego domu, gdyż jej rodzice byli w Norwegii, przysyłali jej tylko pieniądze.Miała z nimi słaby kontakt, lecz bardzo jej ich brakowało. Czasami czuła pustkę, lecz w jej sercu był tylko on… Szukała w Internecie dobrych uczelni, wybrała kierunek- medycyna.  Po kilku dniach znalazła akademik i szkołę. Mogła zacząć od następnego miesiąca. Był już 25, więc mało czasu jej zostało. Zarezerwowała bilet lotniczy i skontaktowała się z rodzicami.
- Córciu, czy na pewno tego chcesz? To przecież duże miasto, nowe otoczenie. Poradzisz sobie?- pytała mama.
- Mamo, nie mam nic do stracenia. Nie mogę zostać tutaj, w tym małym miasteczku. Nie mam nic, potrzebuję robić coś z czego będę usatysfakcjonowana. Czas zacząć myśleć o przyszłości i zapomnieć o… Szymonie.
- No dobrze, ale nie wolisz przylecieć tutaj do nas? Mieszkamy w dużym mieście, co prawda nie tak wielkim jak Londyn, ale wystarczającym, żeby znaleźć uczelnię. Mogłabyś w końcu z nami zamieszkać.
- Nie, mamusiu… przecież wiesz, że jestem uparta tak już postanowiłam. Zarezerwowałam lot na czwartek wieczór. W akademiku mogę zamieszkać od piątku, a na tę jedną noc wynajęłam sobie pokój w hotelu. Trochę zaoszczędziłam, nie wydawałam wszystkich pieniędzy co od was dostałam. Jednak nie wiem, czy będzie wystarczać mi to w Londynie. Czy na okres dopóki nie znajdę sobie pracy na weekendy moglibyście przysyłać mi trochę więcej pieniędzy?
- Tak, Maju. Widzę, że nie odciągnę Cię od tego pomysłu. Będziemy w kontakcie, jak będzie coś źle to przyjedź do nas.
- W porządku.  Kocham was!
- My Ciebie też kochanie. Uważaj na siebie.
Maja rozłączyła się i postanowiła zacząć się pakować. Miała jeszcze kilka dni, ale zanim wyjedzie chciałaby pożegnać się z kilkoma osobami i posprzątać w domu. W czasie przebierania swoich rzeczy, które bierze, a które zostawia myślała nad słowami mamy. Przez chwilę zwątpiła, czy jechać. Miała w głowie mętlik, może powinna polecieć do Norwegii, do rodziców. Jednak stwierdziła, że nie potrafi już mieszkać z nimi. Woli pojechać w miejsce jej nie znane. Rozbolała ją głowa i poszła spać.
Nazajutrz postanowiła odwiedzić  Szymona. Miała szczęście, bo akurat był w domu.
- Cześć, przyszłam tylko na chwilę. Chciałam się pożegnać, bo być może widzimy się po raz ostatni. Życzę Ci szczęścia z Basią. Mam nadzieję, że dla niej będziesz bardziej wyrozumiały i wierny niż dla mnie. Żegnaj.
Majka chciała odejść, ale Szymon ją zatrzymał.
- Maju, dlaczego się żegnasz? Wyjeżdżasz?
- Tak, na studia do Londynu. Nie mam zamiaru tutaj wracać. Jak mi się nie powiedzie to zamieszkam w Norwegii. Czas najwyższy ustąpić rodzicom i ich zrozumieć.
- A co do Basi… nie jesteśmy razem. Zrozumiałem, że jej nie kocham. Maju, skarbie kocham tylko Ciebie. Zrozumiałem to i nie chcę żebyś wyjeżdżała.
- Zrozumiałeś, ale za późno. Wyjadę mimo tego, że strasznie Cię kocham. Bardzo mnie zraniłeś. Cześć, przyjacielu.
- Cześć. Czekaj! Jak ty powiedziałaś? Przyjacielu?
- Tak, zrozumiałam, że nie ma co się gniewać, można być zranionym, można komuś nie wybaczyć, ale nie warto nikim gardzić. Teraz, gdy wyjeżdżam chcę, żebyś zapamiętał mnie jak najlepiej. Może kiedyś się spotkamy. Cześć.
- Kocham Cię, Maju. Cześć. Będę pisał maile. Mam nadzieję, że nie będziesz miała tyle nauki i znajdziesz chwilę, żeby odpisać. Powodzenia. Wróć do mnie kiedyś. Będę czekał na Ciebie. Jeżeli to potrzebne to nawet rok, dwa, a nawet i więcej.
Maja nie odpowiedziała, tylko odwróciła się i poszła do domu. Miała postanowione, że wyjeżdża i nie potrafi wybaczyć Szymonowi tego co zrobił. Za późno zrozumiał co stracił. Przez następne dni chodziła po znajomych i żegnała się z nimi. Każdy nakłaniał ją, żeby jednak została. Mai to nie ruszało była uparta i dążyła do celu. Pojechała także do babci, która mieszkała 30 km od niej. Powiedziała jej  o swoich planach i o tym co wydarzyło się ostatnio w jej życiu. Ta miła staruszka pochwalała jej zdanie i cieszyła się, że w końcu jej wnuczka przejrzała na oczy.
W końcu nadszedł dzień wyjazdu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz