czwartek, 10 grudnia 2015

To co...? Gotowi na kolejną część perypetii Majki? :) Gorąco zapraszam. ;-)

Maja czytając maila miała łzy w oczach. Nadal go kocham.- pomyślała. Siedziała jeszcze chwilę, dopijała herbatę. Postanowiła na razie nie odpisywać. Odpiszę mu później, gdy moje uczucia do niego się ustabilizują.- postanowiła. Poszła do akademiku, weszła do pokoju i położyła się.
- Chyba miałaś ciężki dzień.- zauważyła Olivia, która wyszła z łazienki.
- Nie wiesz jak bardzo. Dobranoc.
Sięgnęła do torebki po MP 3, z którym się nie rozstawała. Włożyła słuchawki i w słuchana w piosenkę pt. ,,Lubię mówić z Tobą”. Zasnęła. Następnego
dnia poszła na wykłady. Cały czas myślała o Szymonie. Nie mogła zapomnieć tego, co napisał. Nadal bardzo go kochała, lecz nadal czuła w sercu wielki żal i urazę. Nie mogła mu wybaczyć, nie potrafiła. Nie była w stanie się skupić na tym, co tłumaczył profesor. Jednak postanowiła, że weźmie się w garść i zostanie do samego końca wykładów. Po skończonych zajęciach poszła na spacer. Nie chciała wracać do akademiku, ponieważ wiedziała, że tam nie będzie mogła pozbierać myśli. Wybrała się do kawiarni, która została otwarta kilka dni temu. Chciała zobaczyć jak w niej jest i na spokojnie wypić kawę. Wchodząc była pod zdziwieniem profesjonalizmu i oryginalności wystroju wnętrza. Bardzo jej się podobało. Usiadła w najbardziej oddalonym od hałasu miejscu, w rogu gdzie była ledwo zauważalna. Zamówiła kawę i ciastko. Postanowiła odpisać na maila Szymonowi. Siedziała długo wpatrując się w parę, która wydobywała się z wnętrza filiżanki, nie wiedziała co napisać.
,,Ja też Cię kocham Szymku.”- Napisała, po czym skasowała.
,,Bardzo mi Ciebie brakuje.”- Tak też nie.
,,Tęsknię, na pewno wrócę do Ciebie.”- To także wykasowała.
W końcu wyłączyła laptopa i pogrążyła się w myślach... Sama siebie oszukuję, przecież go kocham.- Myślała. 

sobota, 3 października 2015

....

Nie mogę spać.  Duszno...w takich chwilach można pomyśleć o sobie...o przyszłości i przeszłości... Mówią, że nie warto myśleć o tym co było kiedyś... Ale przecież musimy żyć tym co było, bo bez przyszłości nie ma teraźniejszości.  ;)
Dobranoc...

sobota, 19 września 2015

Opowiadanie...cześć? Hm.. która? ;)

Jak widzicie mnie się nie nudzi...piszę dalej.. :) Mam nadzieję, że ktoś czyta i się podoba. ;)
Miłej nocy! ;) Poz
drawiam, Zaczarowana.. :)


W weekend Maja udała się na spacer po stolicy Anglii. Całe dwa dni spędziła na zwiedzaniu. Do muzeum żadnego nie weszła, lecz zobaczyła wiele niesamowitych miejsc. Pierwszą rzeczą, od której zaczęła był Parlament i Big Ben, który wywarł na niej wielkie wrażenie. Czuła, że już mija jej nienawiść i zdenerwowanie na Szymona. Traktowała go teraz jako przyjaciela, z którym łączy ją wiele. Wysłała mu zdjęcie London Eye i napisała ,,Jestem we właściwym miejscu…” Nic jej nie odpisał. Bardzo za nią tęsknił i odczytując SMS czuł wielką wściekłość na siebie, że tak bardzo ją zranił. Maja natomiast robiła dalej zdjęcia i podziwiała to ogromne miasto. Spotkała wiele sympatycznych ludzi, którzy z serdecznością pomagali jej fotografować niektóre miejsca. Jedno ze zdjęć, które uważała za najładniejsze wysłała do Gośki. Tutaj jest wspaniale, nigdzie się stąd nie ruszam- pomyślała. 
Wieczorem poszła jeszcze przejść się po parku, który był za akademikiem. Był cudowny. Co kawałek znajdowała się ławka, oświetlona przez latarnię. Majka usiadła na jednej z nich i zadzwoniła do mamy.
- I jak tam Maju? Podoba Ci si
ę?
- Tak mamo, tutaj jest świetnie. Byłam
dzisiaj w centrum Londynu. Zwiedziłam wiele i poznałam niesamowite osoby. Tutaj jest zdumiewająco. Moja współlokatorka to miła dziewczyna. Ma poukładane życie. Czuję, że moje też takie będzie. Wiesz… dużo się zmieniło w czasie mojej samej podróży tutaj. Poznałam taką panią, która siedziała obok mnie w samolocie. Dała mi wiele rad, które wprowadzam w życie. Mamusiu, naprawdę jest mi tu dobrze. To moje miejsce na ziemi.
- Córciu, ciesz
ę się, że wszystko w porządku. Nie myślałam, że tak szybko zaaklimatyzujesz się w tym miejscu. Do zobaczenia. Liczymy z tatą, że w końcu nas odwiedzisz i zobaczysz na swoje oczy jak mieszkamy.
Maja siedzia
ła jeszcze chwilę i wróciła do pokoju. Wykąpała się i zasnęła. Jutro zaczyna szkołę.
Nazajutrz wstała o 6, przygotowała się
na wykłady i ruszyła w stronę uczelni. Wszyscy przyjęli ją bardzo serdecznie. Nauczyciele nie mogli uwierzyć, że tak perfekcyjnie posługuje się językiem. Wykłady miała do godziny szesnastej. Wykończona wróciła do pokoju i wzięła gorącą kąpiel. Postanowiła zjeść późny obiad, więc wybrała się do pobliskiej kawiarenki. Zamówiła bułkę czosnkową i gorącą herbatę. Usiadła przy oknie i włączyła laptopa. Weszła na Facebooka i zaczęła pisać ze znajomymi. Po chwili przypomniały jej się słowa Szymona- ,,Będę pisał maile’’. Otworzyła nową kartę i zalogowała się na pocztę. Faktycznie napisał,      ,, nie rzucił słów na wiatr’’- pomyślała.
,,Witaj Maju,
Sie
dzę smutny i pogrążony w myślach. Dostałem SMS od Ciebie, nie byłem w stanie odpisać. Czułem tęsknotę. Dopiero teraz dotarło do mnie, że popełniłem ogromny błąd. Wiem… jest już za późno, żeby cofnąć czas. Brakuje mi naszych rozmów wieczorem i samej Ciebie. Zwiesz co…? Kupiłem sobie psa, żeby móc z kimś porozmawiać. Siedzę całe dnie w domu. Nie mam sił, żeby chodzić do pracy. Myślę, że jak tak dalej pójdzie to szef mnie zwolni. Kiedyś bym się może tym przejął, ale teraz… gdy straciłem wszystko co miałem, swój najcenniejszy skarb to nie mam nic do stracenia.
Kocham Ci
ę Majeczko! Wróć do mnie, proszę. Chcę Cię przytulić i poczuć, że jesteś przy mnie.
Twój o
ddany na zawsze…
Szymon
PS W wolnej chwili prosz
ę odpisz…”

piątek, 18 września 2015

Część 4... czy ostatnia? Chyba nie.. ;3

Odprawa i sprawdzenie paszportu poszło szybko. Zostało 15 minut do odlotu, czyli jakieś 10 minut od wsiadania do samolotu. Usiadła w poczekalni i włączyła odtwarzacz muzyki, który dostała od Szymona. W jej uszach zabrzmiała muzyka, a w głowie pełno wspomnień. Brakowało jej jego. Zawsze wieczorem chodziła z nim romantyczne spacery, a teraz? Siedzi sama, czeka na odlot samolotu i wyjeżdża w nieznane…
W samolocie siedziała obok pewnej pani w kapeluszu, tak ,,na oko” była w średnim wieku, musiała być bogata. Jej ciuchy nie należały do jakiś ciuszków z byle jakiego sklepu. Nie miała obrączki, ale zamiast niej miała na palcu tatuaż: ,,Kochaj każdy dzień’’. Zaintrygowała ją ta pani.
- Witam, mam na imię Majka.
- Witaj Maju, ja jestem Natalia. Lecę do Londynu do siostry, a ty?
- Ja na studia medyczne. Chcę zostać kardiologiem.
- Bardzo trudny zawód, ale trzymam kciuki za Ciebie.
- Bardzo dziękuję, dlaczego ma pani taki tatuaż? Coś on oznacza?
- Oj tak, jest dla mnie bardzo ważny. Widzisz, gdy zmarł mój mąż w wypadku samochodowym zrozumiałam, że trzeba kochać każdy dzień. Akurat mój mąż jechał do swojej matki, ponieważ bardzo się pokłóciliśmy. Wyprowadził się  z domu, lecz… nie wrócił już do niego. Naprawdę, szanuj każdą chwilę i każdy oddech.
- Bardzo dziękuję za radę. Na pewno przypomnę sobie o tych słowach w trudnych chwilach, a z pewnością takie będą. Wie pani, ostatnio moje życie bardzo się zagmatwało.
Majka opowiedziała jej o Szymonie i o wszystkim co ostatnio ją spotkało. Bardzo potrzebowała się wygadać komuś obcemu.
- Majeczko, masz dopiero 17 lat i całe życie przed Tobą! Nie załamuj się, bo byłoby to najgorszym błędem jaki popełnisz. Jedź na te studia i zdaj wszystko jak należy. Lecz… pewnego dnia wróć i spotkaj się ze swoim byłym chłopakiem. Zobaczysz, wtedy będzie wszystko łatwiejsze niż jest teraz. Nie warto chować urazy.
Lot już prawie dobiegał końca. Majka wsłuchiwała się w refren piosenki, której słuchała, gdy poznała Szymona. Zamyślona we własnych planach rozważała, czy podjęła słuszną decyzję, czy nie. Wiedziała, że teraz odwrotu nie ma. Myślała, że jak wróci to będą uważać ją za tchórza. Postanowiła, że wszystkie swoje plany spełni i dopiero wtedy wróci do swojego miasteczka. Jednak zanim wróci to chce odwiedzić rodziców w Norwegii.  Po wylądowaniu….
Po wylądowaniu złapała taxi i poprosiła pod hotel. Na miejscu wzięła klucz od pokoju i weszła do windy. Nagle stanęła przed drzwiami swojego tymczasowego mieszkania. Weszła do środka, rozejrzała się i dostrzegła, że jej dotychczasowe życie zmieniło bieg. Wszystko co było kiedyś ważne teraz straciło sens. Położyła się na miękkie, dwuosobowe łóżko i zasnęła. Obudziła się ok. 11. Poszła pod prysznic i zamknęła hotelowe drzwi. Zamówiła taxi i pojechała do akademiku.
Po drodze mijała Tower Bridge, London Eye i Big Ben.  
W końcu od dłuższego czasu na jej twarzy pojawił się uśmiech, gdy zobaczyła jesienne słoneczko. Natchnęły ją nowe siły, nowe marzenia. Zadzwoniła do Gośki, ponieważ musiała podzielić się tą magiczną chwilą z nią.
- No cześć kochanie! Jadę już do akademiku. Właśnie minęłam przecudne miejsca. Jutro wybiorę się tutaj i powysyłam Ci zdjęcia. Gosiu, tu jest wspaniale.
- Bardzo się cieszę, że jesteś taka szczęśliwa. Ucz się tam na tych studiach i uważaj na siebie. Ja muszę iść do pracy, dzwonił do mnie szef. Do zobaczenia kochanie!
Po chwili spostrzegła, że dojechała na miejsce. Wyszła i rozejrzała się dookoła. Jak na zdjęciach- pomyślała. Za akademikiem rozciągał się olbrzymi park. Będę miała gdzie się wyciszyć- stwierdziła. Wyszła po nią pani dyrektor szkoły i akademiku.
- Hello!
- Hi.
- Maja, prawda?
- Tak, proszę pani.
- Chodź pokażę Ci twój pokój. Jak na razie będziesz mieszkać z Olivią, ale myślę, że już za 2 tygodnie zwolni się jakiś pokój i będziesz mogła mieć swój. Jeżeli w późniejszym czasie wyrazisz zgodę, żeby z kimś mieszkać na pewno kogoś ci znajdziemy.
Pani Woolen zaprowadziła Maję pod same drzwi. Zostawiła ją, żeby mogła sama przywitać się ze swoją chwilową współlokatorką. Wzięła kilka wdechów i wydechów i zapukała. Otworzyła jej ciemnowłosa dziewczyna, szeroko i szczerze się uśmiechnęła.
- Hello, ty jesteś moją nową współlokatorką, tak?
- Hi, tak. Pokażesz mi pokój?
- Ah, tak. Przepraszam, niegrzecznie tak rozmawiać z kimś w progu.
Pokój był trzyosobowy, bardzo duży. Każde łóżko stało pod oknem. Po prawej stronie było ogromne lustro, rozciągające się po całej ścianie. Ciężko było zauważyć w nim drzwi, ale tak… były tam drzwi do toalety.  Maja wybrała sobie łóżko po lewej stronie, za ścianą. Chciała mieć trochę prywatności. Pierwsze wrażenie Olivia wywarła na niej dobre, ale każdy potrzebuje odrobinę ciszy i chwili spokoju. 

Opowiadanie, część 3. ;)

Kolejny dzień w domku, chora... Ehh. W poniedziałek do szkoły! Pełno mam zaległość, ale myślę, że nadrobię wszystko. :) Miłego czytania. ;)

Rano Maja pozałatwiała jeszcze kilka spraw formalnych, odebrała paszport i skserowała wszystkie potrzebne dokumenty potrzebne do szkoły. Na obiad poszła do swojej przyjaciółki.
- No i co jednak zdania nie zmienisz?
- Nie ma takiej możliwości Gosiu, tak..wiem, że nie powinnam Ciebie tutaj tak zostawiać, ale zrozum nie mam wyboru. Nie mogę mieszkać w tym samym mieście co Szymon, za bardzo mnie zranił, a ja nadal go kocham. To jest straszne, że nie ufam osobie do której czuję ogromne przywiązanie. Byłam ostatnio się z nim pożegnać i powiedzieć mu o swoich planach. Nalegał, żebym została, mówił, że kocha. Wiesz co? Nie wierzę mu. Poza tym, tutaj nie mam żadnych możliwości. Ty to coś innego, masz pracę, narzeczonego i poukładane życie, ja natomiast nie mam nic.
- Rozumiem Cię Maju, ale nie zapomnisz o swojej najlepszej przyjaciółce, co?
- Nawet bym nie śmiała. Obiecuję, że będę się odzywać. Niestety muszę już zmykać. Wiesz… przygotować się do wyjazdu. Mam autobus na lotnisko o 17:35. Na razie! Będę tęsknić. Przyjedź do mnie koniecznie!
Majka pożegnała się z przyjaciółką i poszła do domu. Przed pójściem na autobus chciała jeszcze się wykąpać i przebrać. W łazience trochę jej zajęło, spojrzała na zegarek, była godzina 17. Nie zdążę- pomyślała. Pospieszyła się i piętnaście po 17 była już gotowa. Z walizką w ręku stała przed lustrem w przedpokoju. Sięgnęła po klucze od mieszkania do kieszeni kurtki. Zgasiła światło i wyszła. Przed domem stał jakiś samochód. Długo nie musiała się przyglądać, żeby odgadnąć, że to pojazd Szymona.
- Co ty tutaj robisz?
- Pomyślałem, że potrzebujesz podwózki na lotnisko.
- Ale skąd wiedziałeś o której mam samolot? Hm. Niech zgadnę… Gośka!
- Brawo! Tak, faktycznie to ona zadzwoniła do mnie i powiedziała, że to moja ostatnia szansa na zatrzymanie Cię przy sobie. Pomyślałem, że warto zaryzykować.
- Sorry, spieszę się na autobus.
- Maju, pozwól, że to ja Cię zawiozę. Proszę, jeżeli tylko to mogę dla Ciebie zrobić, to pozwól mi.
- No dobrze, ale pospiesz się, chcę jeszcze mieć czas na wypicie kawy na lotnisku.
- Okej, wsiadaj.
Z Majki domu droga na lotnisko trwała jakieś 2 godziny. Jednak to były dwie, najdłuższe godziny w jej życiu. Całą drogę leciały w radiu jej ulubione kawałki. W pewnym momencie łzy same napłynęły jej do oczu, na myśl, że te wszystkie dotychczasowe plany legły w gruzach. Szymon zauważył, że coś jest nie tak i ściszył radio.
- Dziękuję. Jeszcze nie oswoiłam się z myślą, że wszystko jest skończone. Jednak… trzeba zacząć nowe życie Szymku, nowe lepsze życie. O! Jesteśmy na miejscu. Bardzo dziękuję za wszystko. Żegnaj.
- Maju, zaczekaj… Mam jeszcze coś dla Ciebie. To jest moja MP3 nagrałem na nią wszystkie nasze ulubione piosenki. Pamiętasz? Kiedyś zrobiliśmy sobie karaoke i ocenialiśmy siebie nawzajem. To były czasy… chyba już nie wrócą. Ale.. wracając do tematu, jeżeli będzie Ci brakowało mnie, naszego małego miasteczka to posłuchaj ich. Jesteśmy przyjaciółmi, pamiętasz? Proszę, jak będzie Ci źle to zadzwoń, daj znać, przylecę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Zmieniłaś moje życie, moje złe nawyki. Teraz jestem innym człowiekiem i jak na razie nie radzę sobie bez Ciebie. Kocham Cię, skarbie. Wybacz mi, proszę.
- Szymonie, nie potrafię Ci przebaczyć tego wszystkiego. Żegnaj, dzięki za MP3, na pewno się przyda.

czwartek, 17 września 2015

Część 2...Inne życie?

No to co...kolejna część mojego opowiadania.. ;) Miłego czytania. :)



Zamyślona biegła przed siebie. Prawie nic nie widziała, bo jej oczy były całe we łzach. Nie mogę tutaj dłużej zostać- pomyślała. Miała rację, była już 17-letnią dziewczyną, która nie była pewna co chce robić w życiu. Wszystkie jej plany krążyły zawsze wokół Szymona. Chciała z nim  wyjechać za granicę i pracować. Lecz teraz nie miała już nic. Dotarło do niej, że te plany nigdy się nie zrealizują, a w życiu musi coś robić. Muszę iść na studia, ale nie tu… może Londyn?- rozmyślała. Znała biegle j. angielski, więc to mogło się udać. Wróciła do pustego domu, gdyż jej rodzice byli w Norwegii, przysyłali jej tylko pieniądze.Miała z nimi słaby kontakt, lecz bardzo jej ich brakowało. Czasami czuła pustkę, lecz w jej sercu był tylko on… Szukała w Internecie dobrych uczelni, wybrała kierunek- medycyna.  Po kilku dniach znalazła akademik i szkołę. Mogła zacząć od następnego miesiąca. Był już 25, więc mało czasu jej zostało. Zarezerwowała bilet lotniczy i skontaktowała się z rodzicami.
- Córciu, czy na pewno tego chcesz? To przecież duże miasto, nowe otoczenie. Poradzisz sobie?- pytała mama.
- Mamo, nie mam nic do stracenia. Nie mogę zostać tutaj, w tym małym miasteczku. Nie mam nic, potrzebuję robić coś z czego będę usatysfakcjonowana. Czas zacząć myśleć o przyszłości i zapomnieć o… Szymonie.
- No dobrze, ale nie wolisz przylecieć tutaj do nas? Mieszkamy w dużym mieście, co prawda nie tak wielkim jak Londyn, ale wystarczającym, żeby znaleźć uczelnię. Mogłabyś w końcu z nami zamieszkać.
- Nie, mamusiu… przecież wiesz, że jestem uparta tak już postanowiłam. Zarezerwowałam lot na czwartek wieczór. W akademiku mogę zamieszkać od piątku, a na tę jedną noc wynajęłam sobie pokój w hotelu. Trochę zaoszczędziłam, nie wydawałam wszystkich pieniędzy co od was dostałam. Jednak nie wiem, czy będzie wystarczać mi to w Londynie. Czy na okres dopóki nie znajdę sobie pracy na weekendy moglibyście przysyłać mi trochę więcej pieniędzy?
- Tak, Maju. Widzę, że nie odciągnę Cię od tego pomysłu. Będziemy w kontakcie, jak będzie coś źle to przyjedź do nas.
- W porządku.  Kocham was!
- My Ciebie też kochanie. Uważaj na siebie.
Maja rozłączyła się i postanowiła zacząć się pakować. Miała jeszcze kilka dni, ale zanim wyjedzie chciałaby pożegnać się z kilkoma osobami i posprzątać w domu. W czasie przebierania swoich rzeczy, które bierze, a które zostawia myślała nad słowami mamy. Przez chwilę zwątpiła, czy jechać. Miała w głowie mętlik, może powinna polecieć do Norwegii, do rodziców. Jednak stwierdziła, że nie potrafi już mieszkać z nimi. Woli pojechać w miejsce jej nie znane. Rozbolała ją głowa i poszła spać.
Nazajutrz postanowiła odwiedzić  Szymona. Miała szczęście, bo akurat był w domu.
- Cześć, przyszłam tylko na chwilę. Chciałam się pożegnać, bo być może widzimy się po raz ostatni. Życzę Ci szczęścia z Basią. Mam nadzieję, że dla niej będziesz bardziej wyrozumiały i wierny niż dla mnie. Żegnaj.
Majka chciała odejść, ale Szymon ją zatrzymał.
- Maju, dlaczego się żegnasz? Wyjeżdżasz?
- Tak, na studia do Londynu. Nie mam zamiaru tutaj wracać. Jak mi się nie powiedzie to zamieszkam w Norwegii. Czas najwyższy ustąpić rodzicom i ich zrozumieć.
- A co do Basi… nie jesteśmy razem. Zrozumiałem, że jej nie kocham. Maju, skarbie kocham tylko Ciebie. Zrozumiałem to i nie chcę żebyś wyjeżdżała.
- Zrozumiałeś, ale za późno. Wyjadę mimo tego, że strasznie Cię kocham. Bardzo mnie zraniłeś. Cześć, przyjacielu.
- Cześć. Czekaj! Jak ty powiedziałaś? Przyjacielu?
- Tak, zrozumiałam, że nie ma co się gniewać, można być zranionym, można komuś nie wybaczyć, ale nie warto nikim gardzić. Teraz, gdy wyjeżdżam chcę, żebyś zapamiętał mnie jak najlepiej. Może kiedyś się spotkamy. Cześć.
- Kocham Cię, Maju. Cześć. Będę pisał maile. Mam nadzieję, że nie będziesz miała tyle nauki i znajdziesz chwilę, żeby odpisać. Powodzenia. Wróć do mnie kiedyś. Będę czekał na Ciebie. Jeżeli to potrzebne to nawet rok, dwa, a nawet i więcej.
Maja nie odpowiedziała, tylko odwróciła się i poszła do domu. Miała postanowione, że wyjeżdża i nie potrafi wybaczyć Szymonowi tego co zrobił. Za późno zrozumiał co stracił. Przez następne dni chodziła po znajomych i żegnała się z nimi. Każdy nakłaniał ją, żeby jednak została. Mai to nie ruszało była uparta i dążyła do celu. Pojechała także do babci, która mieszkała 30 km od niej. Powiedziała jej  o swoich planach i o tym co wydarzyło się ostatnio w jej życiu. Ta miła staruszka pochwalała jej zdanie i cieszyła się, że w końcu jej wnuczka przejrzała na oczy.
W końcu nadszedł dzień wyjazdu…

Padam, padam

https://www.youtube.com/watch?v=8SVWV27uQdE

,,...Jesteś rzeczą, która sprawia
Że od razu się naprawiam
A na jedno Twoje tak
Się zaczyna świat
Nie mów mi: ,,Bądź realistką"
Ja kochanie, chcę mieć wszystko
Nie mów mi: ,,Bądź realistką"
Ja wszystko chcę mieć
Padam, padam
Tak się cieszę, że Cię mam
Nikomu Cię nie dam
Padam, padam
Tak się cieszę, że Cię mam
Nikomu Cię nie dam
Padam, padam
Tak się cieszę, że Cię mam..."

Zakochana w piosence....Lubię to uczucie.. ;3


Priorytety życiowe.

Otóż...co u mnie? No to ten...kiepsko. Muszę poukładać swoje życie. Jak na razie to wstałam z nowymi rozważaniami...Teraz mogę powiedzieć..TAK! Jestem uzależniona od mojego chłopaka, jest on mym oczkiem w głowie. Hmm. Ostatnio tak doszłam do wniosku, że zmieniły mi się tytułowe priorytety życiowe...Kiedyś chciałam wychodzić z domu, nawet wyjść czasami na orlik i pograć w coś i pośmiać się, tak zwyczajnie jak małe dziecko. Teraz tak już nie mam, Wszystko dlatego, że się zmieniłam? Może faktycznie jestem innym człowiekiem niż byłam? Hmm..Pomyślmy...
1. Nadal mam takie same marzenia.
2. Ciągle chcę robić w życiu to czego od zawsze pragnę.
3. Kręci mnie to co było zawsze dla mnie interesujące.
4. Słucham praktycznie tego samego rodzaju muzyki.
5. Nadal lubię to co lubiłam.
Hmmm. To jak nie to, to co? Brak weny? Lenistwo? Za dużo obowiązków? No niby nie... Po prostu mogę robić wszystko, tylko nie mam na to ochoty... Em. Życie czasami zmienia bieg, chyba trzeba wypróbować wszystkiego, żeby wybrać właściwą drogę, co nie?
Zaczarowana... ;)





Opowiadankoo, cz.1

  Witajcie kochani. Leżę w łóżku chora, więc napisałam Wam pierwszą część opowiadania. Myślę, że się spodoba. ;) Miłego czytania.

   Pewnego wiosennego dnia Maja wyszła na spacer. Poszła na łąkę, bardzo lubiła takie samotne spacery.
   Po godzinie dostała SMS od swojego chłopaka Szymona, prosił o spotkanie w centrum handlowym. Maja wróciła do domu, przebrała swój dotychczasowy strój i założyła sukienkę. Po 15 minutach była już gotowa, więc poszła w umówione miejsce. Dotarła tam po czasie, jednak Szymona nie było. Zadzwoniła do niego, a on poinformował, że zaraz będzie. Czekała jeszcze 30 minut, ale on się nie zjawił. Dzwoniła, ale nie odbierał. Denerwowała się, że coś mogło się stać. Poszła w stronę jego domu,  niedaleko w parku zauważyła go z inną dziewczyną. Podeszła do nich...
- Cześć, Szymon.  Nie zapomniałeś o czymś?
- O! Maja co Ty tutaj robisz? Miałaś być w centrum handlowym.
- Tak, miałam. Czekałam za Tobą 30 minut, ale ty się nie zjawiłeś. Myślałam, że coś się stało, ale widzę, ze świetnie się bawisz.
- Jenny! To my tutaj już tak długo jesteśmy? Popatrz, jak ten czas szybko mija.
- Nie bądź śmieszny. Cześć.
- Maju, poczekaj!
- Zostaw mnie!
Majka cała zapłakana wróciła do domu, zamknęła się w pokoju i nie wiedziała co ma myśleć o tej całej sytuacji. Pod wieczór dostała SMS od Szymona:,,Maja przepraszam, przyjdź do mnie. Porozmawiamy." Dziewczyna nie miała ochoty widzieć się z nim. Postanowiła jednak pójść do niego, żeby wszystko wyjaśnić.
- Dobry Wieczór. Jest Szymon?
- Witaj Maju. Nie ma go. Mówił, że idzie z kolegami do Franka na mecz. Coś mam przekazać?
- Kuurde, pisał mi 15 minut temu, że mam przyjść. Nie, dziękuję Pani. Przepraszam, że tak nachodzę. Do widzenia.
- Nic się nie stało. Do widzenia.
Majka zdenerwowana i roztargniona wróciła do domu, gdy minęła jej złość na chłopaka zadzwoniła do niego. Nie odebrał. Napisała, więc SMS:,,Myślisz, że zrobisz ze mnie głupią? Mylisz się." Dziewczyna smutna położyła się. Zanim zasnęła długo płakała. Nazajutrz nie dostała żadnej odpowiedzi na SMS postanowiła zadzwonić do Franka.
- Cześć Franek, z tej strony Maja. Był u Ciebie wczoraj Szymon?
- Hej, nie. Miał przyjść, ale wymagał się, że musi z Tobą porozmawiać.
- To dziwne...dziękuję!  Papa.
Majka rozłączyła się i postanowiła osobiście pogadać z Szymonem. Poszła do niego, otworzył jej drzwi.
- Maju! Jak dobrze, że przyszłaś. Wczoraj taka głupia sytuacja była. Franek mnie zaprosił i głupio było go wystawić.
- Tak, masz rację. Szkoda tylko, że okłamujesz mnie i jego. Gdzie byłeś wczoraj?
- No dobra....przejdźmy się może, co?
- Okej, ale mów jak było, nie kłam.
- Pamiętasz jak wyjechałaś za granicę do taty? Wtedy poznałem tą dziewczynę z parku. Ma na imię Basia. Zakochałem się w niej. Z Tobą miałem wtedy tylko sporadyczny kontakt.
- Ale wróciłam.
- Tak...ale wtedy to było już za późno. Zdradziłem Cię z nią. Jednak nie chciałem Ciebie ranić dalej i nie spotykałem się z nią. Myślałem, że to co do niej czuje to zauroczenie. Lecz wczoraj, gdy szedłem do Ciebie zobaczyłem jak płacze i musiałem ją pocieszyć. Chciałem później wieczorem, żebyś przyszła, ale dostałem SMS od niej, że w parku płakała z mojego powodu. Poszedłem do niej i ten wieczór spędziłem z nią. Niestety...uczucia wygrały i zdradziłem Cię drugi raz...Wybacz Maju, ale nie kocham Cię. Zostańmy przyjaciółmi.
- Nie mogę uwierzyć w to wszystko. Zachowałeś się jak dupek. Nie zostaniemy przyjaciółmi. Cześć.
Maja poszła do lasu pobiegać...