Kolejny dzień w domku, chora... Ehh. W poniedziałek do szkoły! Pełno mam zaległość, ale myślę, że nadrobię wszystko. :) Miłego czytania. ;)
Rano Maja pozałatwiała jeszcze kilka spraw formalnych, odebrała paszport
i skserowała wszystkie potrzebne dokumenty potrzebne do szkoły. Na obiad poszła
do swojej przyjaciółki.
- No i co jednak zdania nie zmienisz?
- Nie ma takiej możliwości Gosiu, tak..wiem, że nie powinnam Ciebie tutaj tak
zostawiać, ale zrozum nie mam wyboru. Nie mogę mieszkać w tym samym mieście co
Szymon, za bardzo mnie zranił, a ja nadal go kocham. To jest straszne, że nie
ufam osobie do której czuję ogromne przywiązanie. Byłam ostatnio się z nim
pożegnać i powiedzieć mu o swoich planach. Nalegał, żebym została, mówił, że
kocha. Wiesz co? Nie wierzę mu. Poza tym, tutaj nie mam żadnych możliwości. Ty
to coś innego, masz pracę, narzeczonego i poukładane życie, ja natomiast nie
mam nic.
- Rozumiem Cię Maju, ale nie zapomnisz o swojej najlepszej przyjaciółce, co?
- Nawet bym nie śmiała. Obiecuję, że będę się odzywać. Niestety muszę już
zmykać. Wiesz… przygotować się do wyjazdu. Mam autobus na lotnisko o 17:35. Na
razie! Będę tęsknić. Przyjedź do mnie koniecznie!
Majka pożegnała się z przyjaciółką i poszła do domu. Przed pójściem na autobus
chciała jeszcze się wykąpać i przebrać. W łazience trochę jej zajęło, spojrzała
na zegarek, była godzina 17. Nie zdążę- pomyślała. Pospieszyła się i piętnaście
po 17 była już gotowa. Z walizką w ręku stała przed lustrem w przedpokoju.
Sięgnęła po klucze od mieszkania do kieszeni kurtki. Zgasiła światło i wyszła. Przed
domem stał jakiś samochód. Długo nie musiała się przyglądać, żeby odgadnąć, że
to pojazd Szymona.
- Co ty tutaj robisz?
- Pomyślałem, że potrzebujesz podwózki na lotnisko.
- Ale skąd wiedziałeś o której mam samolot? Hm. Niech zgadnę… Gośka!
- Brawo! Tak, faktycznie to ona zadzwoniła do mnie i powiedziała, że to moja
ostatnia szansa na zatrzymanie Cię przy sobie. Pomyślałem, że warto
zaryzykować.
- Sorry, spieszę się na autobus.
- Maju, pozwól, że to ja Cię zawiozę. Proszę, jeżeli tylko to mogę dla Ciebie
zrobić, to pozwól mi.
- No dobrze, ale pospiesz się, chcę jeszcze mieć czas na wypicie kawy na
lotnisku.
- Okej, wsiadaj.
Z Majki domu droga na lotnisko trwała jakieś 2 godziny. Jednak to były dwie,
najdłuższe godziny w jej życiu. Całą drogę leciały w radiu jej ulubione
kawałki. W pewnym momencie łzy same napłynęły jej do oczu, na myśl, że te
wszystkie dotychczasowe plany legły w gruzach. Szymon zauważył, że coś jest nie
tak i ściszył radio.
- Dziękuję. Jeszcze nie oswoiłam się z myślą, że wszystko jest skończone. Jednak…
trzeba zacząć nowe życie Szymku, nowe lepsze życie. O! Jesteśmy na miejscu. Bardzo
dziękuję za wszystko. Żegnaj.
- Maju, zaczekaj… Mam jeszcze coś dla Ciebie. To jest moja MP3 nagrałem na nią
wszystkie nasze ulubione piosenki. Pamiętasz? Kiedyś zrobiliśmy sobie karaoke i
ocenialiśmy siebie nawzajem. To były czasy… chyba już nie wrócą. Ale.. wracając
do tematu, jeżeli będzie Ci brakowało mnie, naszego małego miasteczka to
posłuchaj ich. Jesteśmy przyjaciółmi, pamiętasz? Proszę, jak będzie Ci źle to
zadzwoń, daj znać, przylecę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Zmieniłaś moje
życie, moje złe nawyki. Teraz jestem innym człowiekiem i jak na razie nie radzę
sobie bez Ciebie. Kocham Cię, skarbie. Wybacz mi, proszę.
- Szymonie, nie potrafię Ci przebaczyć tego wszystkiego. Żegnaj, dzięki za MP3,
na pewno się przyda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz