Odprawa i sprawdzenie paszportu poszło szybko. Zostało 15 minut do
odlotu, czyli jakieś 10 minut od wsiadania do samolotu. Usiadła w poczekalni i
włączyła odtwarzacz muzyki, który dostała od Szymona. W jej uszach zabrzmiała
muzyka, a w głowie pełno wspomnień. Brakowało jej jego. Zawsze wieczorem chodziła
z nim romantyczne spacery, a teraz? Siedzi sama, czeka na odlot samolotu i
wyjeżdża w nieznane…
W samolocie siedziała obok pewnej pani w kapeluszu, tak ,,na oko” była w średnim wieku, musiała być bogata. Jej ciuchy nie należały do jakiś ciuszków z byle jakiego sklepu. Nie miała obrączki, ale zamiast niej miała na palcu tatuaż: ,,Kochaj każdy dzień’’. Zaintrygowała ją ta pani.
- Witam, mam na imię Majka.
- Witaj Maju, ja jestem Natalia. Lecę do Londynu do siostry, a ty?
- Ja na studia medyczne. Chcę zostać kardiologiem.
- Bardzo trudny zawód, ale trzymam kciuki za Ciebie.
- Bardzo dziękuję, dlaczego ma pani taki tatuaż? Coś on oznacza?
- Oj tak, jest dla mnie bardzo ważny. Widzisz, gdy zmarł mój mąż w wypadku samochodowym zrozumiałam, że trzeba kochać każdy dzień. Akurat mój mąż jechał do swojej matki, ponieważ bardzo się pokłóciliśmy. Wyprowadził się z domu, lecz… nie wrócił już do niego. Naprawdę, szanuj każdą chwilę i każdy oddech.
- Bardzo dziękuję za radę. Na pewno przypomnę sobie o tych słowach w trudnych chwilach, a z pewnością takie będą. Wie pani, ostatnio moje życie bardzo się zagmatwało.
Majka opowiedziała jej o Szymonie i o wszystkim co ostatnio ją spotkało. Bardzo potrzebowała się wygadać komuś obcemu.
- Majeczko, masz dopiero 17 lat i całe życie przed Tobą! Nie załamuj się, bo byłoby to najgorszym błędem jaki popełnisz. Jedź na te studia i zdaj wszystko jak należy. Lecz… pewnego dnia wróć i spotkaj się ze swoim byłym chłopakiem. Zobaczysz, wtedy będzie wszystko łatwiejsze niż jest teraz. Nie warto chować urazy.
Lot już prawie dobiegał końca. Majka wsłuchiwała się w refren piosenki, której słuchała, gdy poznała Szymona. Zamyślona we własnych planach rozważała, czy podjęła słuszną decyzję, czy nie. Wiedziała, że teraz odwrotu nie ma. Myślała, że jak wróci to będą uważać ją za tchórza. Postanowiła, że wszystkie swoje plany spełni i dopiero wtedy wróci do swojego miasteczka. Jednak zanim wróci to chce odwiedzić rodziców w Norwegii. Po wylądowaniu….
Po wylądowaniu złapała taxi i poprosiła pod hotel. Na miejscu wzięła klucz od pokoju i weszła do windy. Nagle stanęła przed drzwiami swojego tymczasowego mieszkania. Weszła do środka, rozejrzała się i dostrzegła, że jej dotychczasowe życie zmieniło bieg. Wszystko co było kiedyś ważne teraz straciło sens. Położyła się na miękkie, dwuosobowe łóżko i zasnęła. Obudziła się ok. 11. Poszła pod prysznic i zamknęła hotelowe drzwi. Zamówiła taxi i pojechała do akademiku. Po drodze mijała Tower Bridge, London Eye i Big Ben. W końcu od dłuższego czasu na jej twarzy pojawił się uśmiech, gdy zobaczyła jesienne słoneczko. Natchnęły ją nowe siły, nowe marzenia. Zadzwoniła do Gośki, ponieważ musiała podzielić się tą magiczną chwilą z nią.
- No cześć kochanie! Jadę już do akademiku. Właśnie minęłam przecudne miejsca. Jutro wybiorę się tutaj i powysyłam Ci zdjęcia. Gosiu, tu jest wspaniale.
- Bardzo się cieszę, że jesteś taka szczęśliwa. Ucz się tam na tych studiach i uważaj na siebie. Ja muszę iść do pracy, dzwonił do mnie szef. Do zobaczenia kochanie!
Po chwili spostrzegła, że dojechała na miejsce. Wyszła i rozejrzała się dookoła. Jak na zdjęciach- pomyślała. Za akademikiem rozciągał się olbrzymi park. Będę miała gdzie się wyciszyć- stwierdziła. Wyszła po nią pani dyrektor szkoły i akademiku.
- Hello!
- Hi.
- Maja, prawda?
- Tak, proszę pani.
- Chodź pokażę Ci twój pokój. Jak na razie będziesz mieszkać z Olivią, ale myślę, że już za 2 tygodnie zwolni się jakiś pokój i będziesz mogła mieć swój. Jeżeli w późniejszym czasie wyrazisz zgodę, żeby z kimś mieszkać na pewno kogoś ci znajdziemy.
Pani Woolen zaprowadziła Maję pod same drzwi. Zostawiła ją, żeby mogła sama przywitać się ze swoją chwilową współlokatorką. Wzięła kilka wdechów i wydechów i zapukała. Otworzyła jej ciemnowłosa dziewczyna, szeroko i szczerze się uśmiechnęła.
- Hello, ty jesteś moją nową współlokatorką, tak?
- Hi, tak. Pokażesz mi pokój?
- Ah, tak. Przepraszam, niegrzecznie tak rozmawiać z kimś w progu.
Pokój był trzyosobowy, bardzo duży. Każde łóżko stało pod oknem. Po prawej stronie było ogromne lustro, rozciągające się po całej ścianie. Ciężko było zauważyć w nim drzwi, ale tak… były tam drzwi do toalety. Maja wybrała sobie łóżko po lewej stronie, za ścianą. Chciała mieć trochę prywatności. Pierwsze wrażenie Olivia wywarła na niej dobre, ale każdy potrzebuje odrobinę ciszy i chwili spokoju.
W samolocie siedziała obok pewnej pani w kapeluszu, tak ,,na oko” była w średnim wieku, musiała być bogata. Jej ciuchy nie należały do jakiś ciuszków z byle jakiego sklepu. Nie miała obrączki, ale zamiast niej miała na palcu tatuaż: ,,Kochaj każdy dzień’’. Zaintrygowała ją ta pani.
- Witam, mam na imię Majka.
- Witaj Maju, ja jestem Natalia. Lecę do Londynu do siostry, a ty?
- Ja na studia medyczne. Chcę zostać kardiologiem.
- Bardzo trudny zawód, ale trzymam kciuki za Ciebie.
- Bardzo dziękuję, dlaczego ma pani taki tatuaż? Coś on oznacza?
- Oj tak, jest dla mnie bardzo ważny. Widzisz, gdy zmarł mój mąż w wypadku samochodowym zrozumiałam, że trzeba kochać każdy dzień. Akurat mój mąż jechał do swojej matki, ponieważ bardzo się pokłóciliśmy. Wyprowadził się z domu, lecz… nie wrócił już do niego. Naprawdę, szanuj każdą chwilę i każdy oddech.
- Bardzo dziękuję za radę. Na pewno przypomnę sobie o tych słowach w trudnych chwilach, a z pewnością takie będą. Wie pani, ostatnio moje życie bardzo się zagmatwało.
Majka opowiedziała jej o Szymonie i o wszystkim co ostatnio ją spotkało. Bardzo potrzebowała się wygadać komuś obcemu.
- Majeczko, masz dopiero 17 lat i całe życie przed Tobą! Nie załamuj się, bo byłoby to najgorszym błędem jaki popełnisz. Jedź na te studia i zdaj wszystko jak należy. Lecz… pewnego dnia wróć i spotkaj się ze swoim byłym chłopakiem. Zobaczysz, wtedy będzie wszystko łatwiejsze niż jest teraz. Nie warto chować urazy.
Lot już prawie dobiegał końca. Majka wsłuchiwała się w refren piosenki, której słuchała, gdy poznała Szymona. Zamyślona we własnych planach rozważała, czy podjęła słuszną decyzję, czy nie. Wiedziała, że teraz odwrotu nie ma. Myślała, że jak wróci to będą uważać ją za tchórza. Postanowiła, że wszystkie swoje plany spełni i dopiero wtedy wróci do swojego miasteczka. Jednak zanim wróci to chce odwiedzić rodziców w Norwegii. Po wylądowaniu….
Po wylądowaniu złapała taxi i poprosiła pod hotel. Na miejscu wzięła klucz od pokoju i weszła do windy. Nagle stanęła przed drzwiami swojego tymczasowego mieszkania. Weszła do środka, rozejrzała się i dostrzegła, że jej dotychczasowe życie zmieniło bieg. Wszystko co było kiedyś ważne teraz straciło sens. Położyła się na miękkie, dwuosobowe łóżko i zasnęła. Obudziła się ok. 11. Poszła pod prysznic i zamknęła hotelowe drzwi. Zamówiła taxi i pojechała do akademiku. Po drodze mijała Tower Bridge, London Eye i Big Ben. W końcu od dłuższego czasu na jej twarzy pojawił się uśmiech, gdy zobaczyła jesienne słoneczko. Natchnęły ją nowe siły, nowe marzenia. Zadzwoniła do Gośki, ponieważ musiała podzielić się tą magiczną chwilą z nią.
- No cześć kochanie! Jadę już do akademiku. Właśnie minęłam przecudne miejsca. Jutro wybiorę się tutaj i powysyłam Ci zdjęcia. Gosiu, tu jest wspaniale.
- Bardzo się cieszę, że jesteś taka szczęśliwa. Ucz się tam na tych studiach i uważaj na siebie. Ja muszę iść do pracy, dzwonił do mnie szef. Do zobaczenia kochanie!
Po chwili spostrzegła, że dojechała na miejsce. Wyszła i rozejrzała się dookoła. Jak na zdjęciach- pomyślała. Za akademikiem rozciągał się olbrzymi park. Będę miała gdzie się wyciszyć- stwierdziła. Wyszła po nią pani dyrektor szkoły i akademiku.
- Hello!
- Hi.
- Maja, prawda?
- Tak, proszę pani.
- Chodź pokażę Ci twój pokój. Jak na razie będziesz mieszkać z Olivią, ale myślę, że już za 2 tygodnie zwolni się jakiś pokój i będziesz mogła mieć swój. Jeżeli w późniejszym czasie wyrazisz zgodę, żeby z kimś mieszkać na pewno kogoś ci znajdziemy.
Pani Woolen zaprowadziła Maję pod same drzwi. Zostawiła ją, żeby mogła sama przywitać się ze swoją chwilową współlokatorką. Wzięła kilka wdechów i wydechów i zapukała. Otworzyła jej ciemnowłosa dziewczyna, szeroko i szczerze się uśmiechnęła.
- Hello, ty jesteś moją nową współlokatorką, tak?
- Hi, tak. Pokażesz mi pokój?
- Ah, tak. Przepraszam, niegrzecznie tak rozmawiać z kimś w progu.
Pokój był trzyosobowy, bardzo duży. Każde łóżko stało pod oknem. Po prawej stronie było ogromne lustro, rozciągające się po całej ścianie. Ciężko było zauważyć w nim drzwi, ale tak… były tam drzwi do toalety. Maja wybrała sobie łóżko po lewej stronie, za ścianą. Chciała mieć trochę prywatności. Pierwsze wrażenie Olivia wywarła na niej dobre, ale każdy potrzebuje odrobinę ciszy i chwili spokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz